Gdzieś to tam w tekście jest, że wcześniej to oficyjerowie ginęli na potęgę, ale latem 1915 było to już rzadsze zjawisko....
A skoro zainteresował się ten tekst, to jeszcze w tym roku na blogu zamieszczę opis walk "po sąsiedzku", tj. pod Garbowem. Tam co prawda szturmów na okopy nie było, gdyż mistrzowsko okopani Rosjanie nawet nie pozwolili zbliżyć się do nich węgierskim honwedom, niemniej historia również ciekawa, więc zapraszam, zapraszam
