Oczywiście, możliwa jest pomyłka w dacie, pomyłka w numerze kompanii, a cała misterna konstrukcja, mająca potwierdzić tożsamość poległego oficera, zaczyna się sypać. Z drugiej strony - Dionizych znów na pęczki nie było, ten rzekomy szeregowy to zapewne nasz chorąży.
Poszlakowe to wszystko