C.W.478. Niezbyt dobre wieści z parkingu Kalwaryjskiego Sanktuarium.

Cmentarze I wojny światowej
johan1968
Posty: 86
Rejestracja: 03 cze 2018, 18:07
Lokalizacja: Kraków/Krzeszowice

C.W.478. Niezbyt dobre wieści z parkingu Kalwaryjskiego Sanktuarium.

Post autor: johan1968 » 29 sie 2020, 00:29

W pewnej inności, rozziewie od "pereł cmentarnictwa" WielkoWojennego, które znamy, powszechnie chyba - jako "ZachodnioGalicyjską 400setkę" - występują też w zakresie/terenie odpowiedzialności krakowskich/tzw."zachodnio"-galicyjskich jednostek i agend sztabowo-decyzyjnych, także cmentarniczych - cmentarze i groby/pochówki żołnierskie w strefie zafrontowej, etapowej, na zapolu walk. Tam - gdzie wojna bezpośrednio nie dotarła. Nie dotarła bezpośrednio - nie było okopów, artyleryjskich ostrzałów, pól ognia maszynowych karabinów, min i fugasów. Bezpośrednio - nie, ale nie jest tak, że nie dotarła wcale. Na ten mocno pokomplikowany "twór cmentarniczy" poskładały się bardzo niejednorodne obiekty - są tu małe i średnie kwatery na cmentarzach lokalnych - wyznaniowych, powstałe w wyniku funkcjonowania rozlicznych jednostek i oddziałów medycznych, szpitalnych, sanitarnych. Różnych bardzo - są cmentarze po/przy szpitalach stałych - działających już w czasach pokoju, po szpitalach improwizowanych - mobilnych bardzo i często efemerycznych, po punktach opatrunkowych i stacjach medycznych zorganizowanych na - przeładunkowych często - węzłach komunikacyjnych, zwłaszcza kolejowych. Są tu włączone pojedyncze nieraz pochówki żołnierzy z cmentarzy parafialnych, sporo tego, takie : 1,2,3, czasem pięć nazwisk i mogił, w rodzinnych najczęściej miejscowościach poległego. Jest jeden, który "zabezpieczał potrzeby" (konieczności - raczej) jednego z największych w tej wojnie obozów jenieckich, potem także obozu internowanoia, ale C.W.473 Wadowice - to na "inną bajkę". Takie - ex-garnizonowe - z przedwojnia. I - różne inne, i różne między sobą - ogromnie, od jednego nazwiska - do ponad tysiąca potwierdzonych pochowanych. I kilka kirkutów z pochówkami, kwaterami - też.
Były te miejsca w świadomości kierujących krakowskim KGA. Ale w splocie wielu różnych czynników - nie stanowiły te z "400plus" - bo taka nazwa do tego przylgnęła - terenu działań KGA Krakau przy sztabie Korpusu, czy Komendy krakowskiej. Jakąś formę "zespołu", a i tą "nazwo-łatkę" - nadały tym pochówkom od Białej po Kraków, od Olczy po Paczółtowice i Czerną - dopiero "kontynuacyjne" agendy militarno-grobownicze odtwarzającego się Wojska Polskiego. Konkretnie - krakowski Wojskowy Urząd Opieki nad Grobami Wojennymi. Kierujący nim przez pewien niedługi okres, ale energicznie - doświadczony ex-oficer austro-węgierskiego grobownictwa wojennego Aleksander Seeliger - na aktualnym dla jego czasu terenie podległości DOK Kraków wdrożył procedury rozpoznania, weryfikacji i porządkowania obiektów grobownictwa z wojny tyle co (powiedzmy !) zakończonej. I zalecił nadawanie dodatkowo ujawnianym, nie skatalogowanym w publikacji i tabelach mjr. Brocha i kpt. Hauptmanna - obiektom - numerów dalszych-kontynuacyjnych - ponad "400-Brochowskie". Stąd - istnienie na południu obecnej Polski zespołu/grupy zespołów cmentarnych - noszących numery od 401 do 504. Szczegółowe opowiedzenie - "co i jak" z tymi numerami - to "bajka kolejna", nie na dziś.
Jest w zespole "400plus" dość charakterystyczna, mocno się zaznaczająca cecha "twórcza" dla założeń. To duża liczba obiektów lecznictwa pierwszo-liniowego, a także obiektów rekonwalescencji, dochodzenia do zdrowia po pierwszym podleczeniu (a przynajmniej - podejmowania prób do zdrowia częściowego przynajmniej przywrócenia). I - niestety - konieczności zakładania przy takich lecznicach i ośrodkach - kwater i cmentarzy żołnierskich, bo - nie każda próba leczenia kończyła sie sukcesem. Jest - grupa lecznic (i cmentarzy) związanych z urazami neurologicznymi i psychicznymi. Są miejsca i cmentarne ślady - prób zaradzenia efektom chorób gastrycznych-żołądkowych i niedożywieniowych efektów udziału w walkach w tamtych wyjątkowo okropnych warunkach frontowych. Ale my dziś - i nie o tym. Bo z tego kalejdoskopu "bied" wyłania się jedna z najbardziej przejmujących i bohaterskich w moim postrzeganiu historii - sprawa plagi chorób zakaźnych, obiektów lecznictwa próbujących zwalczyć ten ogrom cierpienia i dopust dla ludności i mas żołnierskich, oraz ślad po braku sukcesu w staraniach, po "walce przegranej" na tym froncie - kwatery i groby żołnierzy zmarłych w takich szpitalach. A - nie przypadkiem raczej - te najtrudniejsze, najbardziej ryzykowne ośrodki - związane są z różnymi centrami zakonnymi, klasztorami o regułach zawierających np. zadania leczenia, lub opieki nad chorymi, ubogimi, zakażonymi (trędowatymi - na przykład). Dla "400setki ZachGal" - emblematycznym dla tej narracji jest C.W. 384 w krakowskich (kiedyś - podkrakowskich) Łagiewnikach, przy obecnym Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. W zespole 400plus to między innymi (powiedzmy - najbardziej w tym eksponowane) - cmentarze w : Prądniku Białym-407 (obecnie - w granicach Krakowa); Nowem Bystrem, Czarnym Dunajcu, Chochołowie, Nowym Targu-436 i 437-kirkut, Zakopanem-442 z pow. nowotarskiego; Czernej, Krzeszowicach, Chrzanowie-444 i 445 z pow. chrzanowskiego; Oświęcimiu-458, Kętach-472A z pow. oświęcimskiego; Zebrzydowicach-474, Kalwarii Zebrzydowskiej-478, prawdopodobnie CW.473 Wadowice, z jego kirkutowym "aneksem" - z pow. wadowickiego; Żywcu-485, Suchej[Beskidzkiej]-486, Rajczy-487 z pow. żywieckiego.

Walka z cholerą, tyfusem, durem, czerwonką, śmiertelnymi typami grypy, i całą plejadą jeszcze innych "zaraz" - to niełatwa sprawa, i "niebezpieczna zabawa". Na wezwanie władz wojskowych, i oczekiwanie społeczne - do posługi w tej sprawie stanął liczny "hufiec" zakonnic i braci z klasztorów, także galicyjskich. Wiele z tych osób dysponowało przynajmniej podstawowym przygotowaniem do opieki nad zakaźnie chorymi. Że było to - poświęcenie- zaświadcza liczny zastęp tych spośród takich ratowników, którzy własnym życiem przypłacili zaangażowanie w funkcjonowanie zakaźnych szpitali i lecznic. Do pierwszoplanowych i emblematycznych w terenie/zespole "400plus" należał niezbyt długo, lecz bardzo intensywnie działający jesienią 1914 roku szpital dla chorych zakaźnie - który ulokowano w zespole Klasztoru i seminarium Ojców Bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej, znanym i uznanym Sanktuarium Matki Boskiej - Pani Kalwaryjskiej. Wielu ewakuowanym z galicyjskich frontów ciężko chorym żołnierzom usiłowano tam pomóc, wyleczyć ich, dla wielu - starania te były nieskuteczne. Znane, zachowane listy pochowanych zawierają 61 nazwisk. Swoje ostatnie ziemskie miejsce - znaleźli oni u stóp dosłownie Sanktuarium, na skraju jednego z tarasów-wypłaszczeń poniżej wejścia do kościoła, naprzeciwko jednej z bram obiektów seminaryjnych i klasztornych. Istnieje, zachowała się podstawowa przynajmniej dokumentacja sporządzona przy formalnym zakładaniu, organizowaniu cmentarza. W ewidencji krakowskiego, WP'1918-39 oddziału - WUOnGW jest to Cmentarz Wojenny nr. 478.
W "nasze czasy" weszło to założenie cmentarne - nieomal zatarte w swoich czytelnych, napowierzchniowych śladach, wyznaczane jednak funkcjonującą żywą pamięcią lokalną, i mocno cechującą "okolicę, gdzie pochowani leżą" - kolumną/kapliczką, aktualnie integralnie włączoną w pole grobowe. Na początku lat 90-tych, w następstwie niezbyt szczęśliwego "wbudowania" w ten teren piwnicy-katakumby grobowej, wykonanej na potrzeby i ze zlecenia O.Bernardynów - nastąpiło okresowe wzmożenie zainteresowania tym cmentarzem wojennym, w następstwie czego doprowadzono do ujawnienia ponownego nazwisk pochowanych, pojawiły się na powrót znaki mogilne (krzyże i jeden stylizowany znak o islamskiej inspiracji, dla muzułmańskiego żołnierza z jednej z bośniacko-hercegowińskich formacji A-W armii, 4 bhIR) oraz tabliczki imienne. Miał w tym udział jeden z forumowych Kolegów, fachowiec przezacny, więc dalszych detali nie będę wypisywał, będzie chciał, to sam coś dorzuci. I trwał tak ten cmentarz żołnierski odświeżony - oddziałując swym przekazem na wielotysięczne tłumy pielgrzymujące do Kalwaryjskiej Pani. Oddziaływał - dobrze, wpływowo.
Nasze czasy - przynoszą nam jednak nie tylko szeroki front odbudów, odnowień w obszarze cmentarnictwa pierwszowojennego. Przynoszą nam - także smutne, złe niespodzianki. Od maja (co najmniej) tego roku - trwa - hmmm... ?? "przebudowa" tego miejsca. Zdemontowano krzyże i muslim-znak z prawego skrzydła założenia. Na miejscu po nich - wybrano ziemię i wbudowano - rząd... piwniczek grobowych - ewidentnie, zakryto je betonowymi prefabrykatami. Krzyże zdemontowane z prawej strony - przerzucono i dogęszczono "po lewo", w rejonie kolumny z figurą świętą. Wieść gminna głosi, że ziemia - z ludzkimi kościami - wyjechała - "w nieznanym kierunku"...
Teren tego cmentarza - po pierwsze chroni znana nam wszystkim Ustawa'1933"ze zmianami" : cmentarz wojenny jest "święty", i nie naruszalny.
Cały zespół klasztorno-sanktuaryjny, ze wszystkimi dróżkami Męki Pańskiej, i ich kaplicami, kapliczkami, znakami - jest objęty zbiorczym wpisem zabytkowo-krajobrazowym do ewidencji UNESCO ! Tam - nie wolno nic robić, zmieniać "choćby ździebełka" - bez uzgodnień konserwatorskich. Tymczasem - opisana "przebudowa" - trwa w najlepsze ! - bez cienia chociażby jakiegoś planu, pytania, zgłoszenia do jakichkolwiek odnośnych służb (sprawdzałem ! - nikt, nigdzie, żadnego śladu komunikacji).
Złe chyba czasy nadeszły nam - złe w głowach i sumieniach obecnych decydentów z kalwaryjskiego Domu Bernardynów. Nielicujące z przekazem i misją - jaką wyznaczyli, przekazali następcom - ci Bernardyni, którzy - może nie bez wahania - ale jednak ofiarnie i sumiennie podjęli wysiłek ratowania życia tym nieborakom żołnierskim, najgorszą "kulą" wojenną trafionym - podstępną zarazą, chorobą. Nie licujące - ze słowem świętego Ojca Świętego Jana Pawła II, który konkretnym słowem się o tym miejscu wypowiedział, i coś "kustoszom miejsca" polecił. Dalej... - słów mi brak...

Przygarść fotodokumentacji - dla rozjaśnienia wywodu, i dania każdemu szansy na ocenę własną. Trzy pierwsze kadry - stan cmentarza po renowacji w latach 1992-93, z różnych moich na nim wizyt. Kolejne - to stan uchwycony 17.05.br. Dla najaktualniejszych zdjęć - odwołam uwagę PT. zainteresowanych - do odpowiedniego posta jednego z Kolegów na profilowej grupie cmentarniczej na FB. Na koniec - coś z przykładów zachowanej dokumentacji archiwalnej.

PS. Edity - dla korekty literówek i jednego błędu merytoryczno-personalnego (kto ma przyjąć podziękę za robotę korektorską serdeczną i społeczną - ten wie :) ).
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Ostatnio zmieniony 29 sie 2020, 09:56 przez johan1968, łącznie zmieniany 1 raz.

johan1968
Posty: 86
Rejestracja: 03 cze 2018, 18:07
Lokalizacja: Kraków/Krzeszowice

Re: C.W.478. Niezbyt dobre wieści z parkingu Kalwaryjskiego Sanktuarium.

Post autor: johan1968 » 29 sie 2020, 00:46

Przepraszam. Ja taki - trochę nie-kum w te "internety". Więc foto-dokumentacja do posta - w ratach i kawałkach. Ale uczę się, doświadczam.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

johan1968
Posty: 86
Rejestracja: 03 cze 2018, 18:07
Lokalizacja: Kraków/Krzeszowice

Re: C.W.478. Niezbyt dobre wieści z parkingu Kalwaryjskiego Sanktuarium.

Post autor: johan1968 » 29 sie 2020, 00:48

Druga część oglądu z 17.05.2020
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

johan1968
Posty: 86
Rejestracja: 03 cze 2018, 18:07
Lokalizacja: Kraków/Krzeszowice

Re: C.W.478. Niezbyt dobre wieści z parkingu Kalwaryjskiego Sanktuarium.

Post autor: johan1968 » 29 sie 2020, 00:50

I rzut oka na przykłady z archiwaliów. Zasób -oczywiście krakowskie Archiwum Narodowe, teczki GW, znane.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

KG
Posty: 399
Rejestracja: 19 maja 2018, 16:16

Re: C.W.478. Niezbyt dobre wieści z parkingu Kalwaryjskiego Sanktuarium.

Post autor: KG » 29 sie 2020, 20:11

Dzięki Johan za tekst. Dorzucam parę swoich groszy…

Jak na razie wszystko wskazuje, że tego tegoroczne działania w Kalwarii są prowadzone bez jakichkolwiek uzgodnień wymaganych przez reguły dotyczące zabytków, grobów wojennych czy obiektów wpisanych na Listę UNESCO. Zniszczona została prawa strona – pas ziemi pomiędzy dotychczasowym grobowcem o. Bernardynów a ogrodzeniem. Na wale tym ustawione było w dwóch rzędach 18 krzyży i osobno stojący nagrobek muzułmański. Usunięto też 15 krzyży z wału za dawnym grobowcem i część stojących na lewo od niego, ale chyba bez naruszania ziemi. Cały w ten sposób „uwolniony” zagłębiony teren wypełniono piwniczkami, a nagrobki wojenne zagęszczono wokół kapliczki.

Miejmy nadzieję, że sprawa będzie wyjaśniona, wyciągnięte zostaną wnioski i konsekwencje stosowne do okoliczności, a nie rozejdzie się po kościach, jakkolwiek to w tej sytuacji nie brzmi.

Cmentarz nieodwracalnie został zniszczony w roku 1992 (1991?), gdy ojcowie Bernardyni na jego znacznej części wybudowali wspomniany grobowiec.
https://images90.fotosik.pl/413/a6051dd9f21c87c3med.jpg
Cmentarz wojenny pierwotnie składał się z 30 grobów (w dwóch rzędach), w których pochowano 59 pacjentów i 2 członków personelu (Friedrich Sollak i Koloman Kovacs) Rezerwowego Szpitala nr 2 z Jarosławia, działającego jesienią 1914 roku w Kalwarii i w Zebrzydowicach, gdzie zresztą też jest cmentarz. Przynajmniej 47 osób zmarło na czerwonkę. W jednym przypadku przyczynę śmierci opisano jako „neurozę”.
Cmentarz miał wymiary ok. 8 x 26 m, na grobach stały betonowe słupki z numerami ewidencyjnymi, takie jak w Zebrzydowicach. Rzędy grobów rozdzielała alejka. W okresie międzywojennym teren został ogrodzony drutem kolczastym rozpiętym na metalowych słupkach. Wówczas znaleziono i ustawiono też część znaków mogilnych – w sumie było ich wtedy 57, co widać na planie zamieszczonym powyżej przez Johana.
Na początku lat 90. stał tam tylko brzozowy krzyż z tabliczką informacyjną, że to cmentarz.

Utworzenie katakumb wzbudziło emocje. Postanowiono wówczas upamiętnić pochowanych w czasie I wojny. Duży w tym udział miał Austriacki Czarny Krzyż. Na ich prośbę jesienią 1992 roku pokopałem trochę w krakowskim archiwum, gdzie w jednej z teczek był wykaz pochowanych, który przekazałem także klasztorowi i władzom miasta. Na tej podstawie zostały później zamówione emaliowane tabliczki imienne. Krzyże i muzułmański znak mogilny rozmieszczono na ocalałej części cmentarza. Tak więc nigdy nie stały i nadal nie stoją na konkretnych grobach.
To chyba z zapisków klasztornych wynikało, że jednym z pochowanych był muzułmanin i dlatego powstał charakterystyczny znak nagrobny, do którego przymocowano tabliczkę „INF. NESIR BASIC BOSN.HERZ. I.R. 4, 8.10.1914”.
https://images90.fotosik.pl/413/e32a906f1082866dmed.jpg
W zasadzie imię winno brzmieć Nasir.
Tabliczka upamiętniająca drugiego żołnierza z pułku bośniackiego jest na jednym z krzyży – Jusin Sabić z bhIR.2. Dziś wiem, że miał na imię Husein. „Krakowski” spis pochowanych pochodzi z okresu międzywojennego i jest spolszczonym odpisem materiałów austriackich, stąd też sporo w nim różnych nieścisłości.

Poświęcenie terenu cmentarza i symbolicznych nagrobków miało miejsce 11 czerwca 1994 roku.
Związane było z uroczystym zakończeniem dzień później prowadzonego z dużym rozmachem przez Austriacki Czarny Krzyż z Salzburga remontu cmentarza na Gródku (Zuckerhut) w Lichwinie. Stąd też do Kalwarii przyjechało kilka autokarów z Austrii. Było wielu członków władz Austriackiego Czarnego Krzyża, przedstawiciele administracji Salzburga i Kraju Salzburg, wojskowy wikariusz Salzburga, poczty sztandarowe, orkiestra Okręgu Wojskowego Salzburg.

I tak cmentarz w dość dobrym stanie przetrwał 26 lat...


https://images89.fotosik.pl/413/d7d6c92964d579e1med.jpg
  • „Österreichisches Schwarzes Kreuz Kriegsgräberfürsorge - Mitteilungen und Berichte“ nr 76 (2/1994).
    Po lewej ówczesny członek władz ÖSK odpowiedzialny za kontakty zagraniczne dr Hugo Müller (1935-1999)

johan1968
Posty: 86
Rejestracja: 03 cze 2018, 18:07
Lokalizacja: Kraków/Krzeszowice

Re: C.W.478. Niezbyt dobre wieści z parkingu Kalwaryjskiego Sanktuarium.

Post autor: johan1968 » 30 sie 2020, 19:50

KG pisze:
29 sie 2020, 20:11
Dzięki Johan za tekst. Dorzucam parę swoich groszy…
To ja dziękuję KG-Szanowny, że znalazłeś czas i zainteresowanie, podjąłeś wyzwanie tej mojej mikro-prowokacji :) .
Twój wpis nadał temu tematowi, wreszcie - odpowiedni, dobry, merytorycznie podbudowany charakter i postać. Dzięki stokrotne.

Dla zainteresowanych : tym wpisem "podburzone" (trochę ;) ) po "mediach" i internetach środowisko szerokie dość - zaczęło na tyle "szumieć" i promieniować presję, zainteresowanie tym tematem, że już dziś (niedziela) - mogę napisać, że odnośne małopolskie instytucje, urzędy - zadeklarowały przyjrzenie się tej sprawie, temu co w Kalwarii się dzieje/stało. Możliwe - że nawet pod czujnym okiem "hoch"-urzędów ze szczebla centralnego, z Wa-wy. No i dobrze. Bo "sprawcy" (domniemani - na razie, ale jakże oczywiście prawdopodobni) - to w niektórych "Wa-wowych" środowiskach i "kręgach" - upatrują ochrony, źródeł swojego poczucia bezkarności.

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 826
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: C.W.478. Niezbyt dobre wieści z parkingu Kalwaryjskiego Sanktuarium.

Post autor: Trotta » 31 sie 2020, 12:00

Trudno coś napisać.
Komuś należałoby cztery litery skopać równie skrupulatnie, jak skopano ten cmentarz...

KG, czy w OSKK MuB jest może podpis, podający personalia osób widocznych na zdjęciu? Ksiądz za ołtarzem wydaje mi się bardzo znajomy, ale przy tej ostrości nie umiem stwierdzić...
Die Gott als Slav und Magyaren schuf, Sie streiten um Worte nicht hämisch,
Sie folgen, ob deutsch auch der Feldherrnruf, Denn: Vorwärts! ist ungrisch und böhmisch [Grillparzer]

Tatra
Posty: 36
Rejestracja: 01 sty 2020, 21:13

Re: C.W.478. Niezbyt dobre wieści z parkingu Kalwaryjskiego Sanktuarium.

Post autor: Tatra » 31 sie 2020, 13:01

Johan, przy dzisiejszym sojuszu tronu z ołtarzem (wg X Isakowicza-Zaleskiego), nie jest wcale przesądzone, że interwencja W-wy da cokolwiek, gdyż jak uczy historia, metoda faktów dokonanych jest metodą najskuteczniejszą.

KG
Posty: 399
Rejestracja: 19 maja 2018, 16:16

Re: C.W.478. Niezbyt dobre wieści z parkingu Kalwaryjskiego Sanktuarium.

Post autor: KG » 01 wrz 2020, 08:02

Trotta pisze:
31 sie 2020, 12:00
czy w OSKK MuB jest może podpis, podający personalia osób widocznych na zdjęciu? Ksiądz za ołtarzem wydaje mi się bardzo znajomy, ale przy tej ostrości nie umiem stwierdzić...
Podpisu brak, ostrości nie poprawię, także swojej pamięci. Jeśli ty myślisz o księdzu, o którym ja myślę, to czas by się zgadzał, natomiast gościnny występ w tym miejscu – chyba niemożliwy.

Kilka zdjęć z wczoraj.
https://images91.fotosik.pl/413/e0693058a46e2ae0med.jpg
Usunięta ziemia – szerokość ok. 1,5 piwniczki.
https://images89.fotosik.pl/414/aa5adb0405b73e47med.jpg
Wał z tyłu cmentarza
https://images91.fotosik.pl/413/ddb4e57fd82e398bmed.jpg
Różnica poziomów, nie tylko w sensie fizycznym ale i estetycznym
https://images91.fotosik.pl/413/e7447903d6224a9cmed.jpg
Zagęszczenie.

Przez te blisko 30 lat nie byłem tam zbyt często. Nie wiem, czy w wielkim grobowcu grzebano zakonników. Tablice na nim były puste jeszcze kilka lat temu.
Natomiast na tablicach przy klasztornej kaplicy grobowej jest 18 nazwisk zakonników zmarłych po 1992 roku. Czyżby więc grobowiec nigdy nie był używany, a dewastacja grobów wojennych w latach 90. niczemu nie służyła i pierwszy pogrzeb odbył się dopiero w czerwcu 2020 (nowa piwniczka)? Jeśli tak, to szkoda, że nie pomyślano o założeniu cmentarza zakonnego w innym miejscu i chociaż symboliczne przywrócenie cmentarza wojennego w jego pierwotnych wymiarach. Zresztą nadal jest to możliwe.

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 826
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: C.W.478. Niezbyt dobre wieści z parkingu Kalwaryjskiego Sanktuarium.

Post autor: Trotta » 01 wrz 2020, 09:04

KG pisze:
01 wrz 2020, 08:02
Trotta pisze:
31 sie 2020, 12:00
czy w OSKK MuB jest może podpis, podający personalia osób widocznych na zdjęciu? Ksiądz za ołtarzem wydaje mi się bardzo znajomy, ale przy tej ostrości nie umiem stwierdzić...
Podpisu brak, ostrości nie poprawię, także swojej pamięci. Jeśli ty myślisz o księdzu, o którym ja myślę, to czas by się zgadzał, natomiast gościnny występ w tym miejscu – chyba niemożliwy.
Ten przeze mnie rozważany był chyba wówczas proboszczem gdzieś na Żywiecczyźnie. Nie tak znowu daleko, ale inna diecezja, poza tym - guzikowiec, a przecież msza ma miejsce tuż pod klasztorem...
Die Gott als Slav und Magyaren schuf, Sie streiten um Worte nicht hämisch,
Sie folgen, ob deutsch auch der Feldherrnruf, Denn: Vorwärts! ist ungrisch und böhmisch [Grillparzer]

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości