O pewnym wieńcu uroczym - cmentarz nr. 6 Krempna

Cmentarze I wojny światowej
johan1968
Posty: 107
Rejestracja: 03 cze 2018, 18:07
Lokalizacja: Kraków/Krzeszowice

O pewnym wieńcu uroczym - cmentarz nr. 6 Krempna

Post autor: johan1968 » 20 gru 2020, 03:48

W odstępie kilkunastu dni na bratniej z tematyką tego bloku forumowego grupie na FB - rozkręciła się "mała awanturka" - w sprawie wieńca zdobiącego pomnik centralny (o niewątpliwej urodzie i wyrazie skądinąd) na cmentarzu żołnierskim w Krempnej, "ZachGal" nr. 6. Pojawiają się kontrowersje, rozbieżne informacje na temat daty instalacji metalowego, ozdobnego wieńca - efektu współpracy (ponoć) kombatantów kontyngentów Sił ONZ na Wzgórzach Golan (pogranicze Syrii i Izraela) z naszej i austriackiej armii. Wieniec pięknie obecnie zdobiący pomnik - niewątpliwie trafił nań w mniej-więcej obecnych czasach "odnowionej" Polski - ale konkretnie KIEDY ? Pikanterii sprawie dodaje conajmniej jeden kadr archiwalny (cytuję w załączeniu)- pokazujący jakiś format liściastego, wieńcowego reliefu na pomniku - w czasach bliskich niewątpliwie oddaniu nowo zbudowanego założenia do użytku. To - JAK z tym wieńcem naprawdę było - może któryś z Kolegów "coś-gdzieś" ?

(Fotka dokumentująca "goły" pierścień wieńczący pomnik - "cudzes-kradzioch" koleżeński, fotka interesującego zaproszenia na imprezę poświęcenia odnowionego cmentarza - także cytat z otwierającej ten wątek FB-dyskusji).
Ci, którzy używaja FB - żuraw" do początku "awanturki" - tutaj : https://www.facebook.com/groups/2835636 ... 231255239/
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika
DAR
Posty: 278
Rejestracja: 02 cze 2018, 23:05
Kontakt:

Re: O pewnym wieńcu uroczym - cmentarz nr. 6 Krempna

Post autor: DAR » 21 gru 2020, 00:44

Według moich zdjęć ramy czasowe są następujące: w czerwcu roku 2011 już wieniec był. Natomiast w lutym roku 2001 jeszcze go nie było.
"Dobre od złego jeden krok dzieli - mówi przysłowie
Więc chyba i złe od dobrego?"

Aleksander Sołżenicyn Archipelag Gułag

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 863
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: O pewnym wieńcu uroczym - cmentarz nr. 6 Krempna

Post autor: Trotta » 21 gru 2020, 08:34

A na zdjęciu sprzed stu lat nie mógł ktoś delikatnie domalować brakujących szczegółów?

Zaproszenie z 1991 r. ma rysunek wzorowany na tymże zdjęciu. Być może rysownik nawet nie był w Krempnej przed wykonaniem szkicu - zatem rysunek dowodem nie jest.

Czy ktoś ma/zna jakieś zdjęcia z lat 1990-2001, na których byłoby widać wieniec?
Die Gott als Slav und Magyaren schuf, Sie streiten um Worte nicht hämisch,
Sie folgen, ob deutsch auch der Feldherrnruf, Denn: Vorwärts! ist ungrisch und böhmisch [Grillparzer]

KG
Posty: 418
Rejestracja: 19 maja 2018, 16:16

Re: O pewnym wieńcu uroczym - cmentarz nr. 6 Krempna

Post autor: KG » 21 gru 2020, 10:59

Trotta pisze:
21 gru 2020, 08:34
Czy ktoś ma/zna jakieś zdjęcia z lat 1990-2001, na których byłoby widać wieniec?
Najstarsze zdjęcie może być z końca lipca 2001. Coś dam na Forum wieczorem. Problem w tym, że mi tekst puchnie.

KG
Posty: 418
Rejestracja: 19 maja 2018, 16:16

Re: O pewnym wieńcu uroczym - cmentarz nr. 6 Krempna

Post autor: KG » 21 gru 2020, 18:01

Informacje, jakie znalazłem w internecie i w przewodnikach, którymi dysponuję, są dość jednolite, oparte w dużej mierze na tekście tablicy zamontowanej w związku z remontem w 1990 roku i wzbogacone frazą o wieńcu, który, wobec braku innych danych, skojarzono z pierwszym remontem.
Można się więc na przykład dowiedzieć, że jest to stylizowany miedziany wieniec z liści dębowych / laurowych wykonany na zlecenie polskich i austriackich żołnierzy służących na Wzgórzach Golan, zamontowany podczas remontu w 1990 roku.
To, że nie jest z blachy miedzianej widać z daleka, a że liście dębowe – z bliska. Jakie były okoliczności remontu, a także kiedy, kto i komu zlecił wykonanie wieńca postaram się w kilku zdaniach wyjaśnić, przy czym zaznaczam, że nie byłem ani uczestnikiem tamtych prac, ani nawet ich świadkiem. Na pewno więcej mogliby powiedzieć wolontariusze wówczas i teraz tam czynni. Taką relację - pana Jana Pawlusia - można znaleźć w internecie.
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/obiekty&ID=8

Opieram się o artykuły w półroczniku Austriackiego Czarnego Krzyża „Mitteilungen und Berichte” zamieszczone w numerach 2/1990 (Peter Rieser, Instandszetzung des Kriegerfriedhofs Krempna), 1/1991 (Franz Urschler, Soldatenfriedhof Krempna ist instand gesetzt), 2/1991 (Peter Rieser, Eindrucksvolle Feier in Südpolen), 2/1994 (Herwig Brandstetter, Steirische Aktivitäten in Polen) i 2/2001 (Herwig Brandstetter, Soldatenfriedhof Krempna endgültig fertiggestellt!). I trochę z własnej pamięci.

W sierpniu 1989 roku przedstawiciele stowarzyszenia kontynuującego tradycje 27. pułku piechoty „Albert I. König der Belgier” (Kameradschaft IR. 27) dr Herwig Brandstetter, płk. Johann Urdl (ówczesny komendant Landwehrstammregiment Nr. 54 z Grazu) i ppłk. Hayden pojechali na rekonesans do Związku Radzieckiego, a konkretnie na Ukrainę w rejon Gródka, z zamiarem zajęcia się cmentarzem wojennym w tamtym rejonie. W drodze powrotnej zwiedzili też kilka cmentarzy pierwszowojennych w południowej Polsce, na których pochowano żołnierzy pułku z Grazu. Pomysł prac na Zachodniej Ukrainie okazał się w ówczesnych warunkach przedwczesny, a rzeczywistość w Polsce była dużo bardziej sprzyjająca. W dodatku pierwsze doświadczenia w polskiej części Galicji zdobył już Austriacki Czarny Krzyż, więc wybrali cmentarz w Krempnej, którego remont miał być wzorem dla przyszłych działań.
Można przypuszczać, że wpływ na wybór tego akurat cmentarza miała jego architektura i położenie, a także zły stan techniczny, w tym pomnika. Z całą pewnością bardzo istotne było, że cmentarzem, na miarę możliwości, zajmowali się z własnej inicjatywy państwo Barbara i Dariusz Mielczarkowie, a pomagały im w tym dzieci szkolne i mieszkańcy Krempnej, o czym zresztą za pośrednictwem Ambasady Austrii powiadomiono Austriacki Czarny Krzyż. Teren był już częściowo odkrzaczony, a ratunkowe prace murarskie rozpoczęte.
W Grazu powołano komitet do spraw odbudowy cmentarza w Krempnej i zorganizowano zbiórkę środków. Duży udział w przygotowaniach miał oprócz Kameradschaftsbund, także styryjski Austriacki Czarny Krzyż i Izba Handlowa Styrii. W obu tych organizacjach istotne role pełnił dr Herwig Brandstetter, przy czym w Izbie był prezesem.
Wiosną 1990 roku do Krempnej przyjechało uzgodnić szczegóły kilka osób, m.in. dr Herwig Brandstetter i architekt inż. Felix Grünwald oraz Vzlt. Franz Urschler.
W lipcu pojawiła się duża, dwudziestoosobowa grupa - głównie żołnierze oraz czynni i w stanie spoczynku oficerowie z 54. pułku kadrowego obrony krajowej z Grazu (LWSR 54), w tym z kompanii pionierów. Było to spore przedsięwzięcie - dwa samochody bezpłatnie wypożyczone od firmy PUCH, dwa busy i samochód ciężarowy od Izby Handlowej, obóz rozbity przy szkole, kucharz, lekarz, tłumacz a zarazem duchowny (Bogdan Chajdys, polski ksiądz, wówczas w Austrii).
  • O ile pamiętam, przywieźli wtedy z Austrii prawie wszystko, poza materiałami budowlanymi i prostymi narzędziami. Także żywność. To był rok 1990. Gdy w 1992 roku Austriacki Czarny Krzyż z Salzburga prowadził na Gródku (Zuckerhut) gruntowny remont, odpowiadałem za „logistykę”. Z Austrii przyjechały trzy osoby z salzburskiego Austriackiego Czarnego Krzyża, nieduży samochód ciężarowy (użyczony przez armię) z kierowcą. Nie da się tego porównywać do obecnych czasów, ale już wówczas, zaledwie 2 lata po Krempnej, można było wszystko jakoś zorganizować, a czasami jeszcze załatwić (ulubione słowo w latach słusznie minionych). Przy dużym zaangażowaniu wójta i pracowników gminy Pleśna.
Pracowano po 12-13 godzin dziennie, a pobyt trwał 9 dni.
Pomagali również wolontariusze, w tym państwo Mielczarkowie czy Roman Frodyma, a także kilku zatrudnionych kamieniarzy. Na cmentarzu wycięto część drzew (właściwie jeśli chodzi o ich gęstość, cmentarz niewiele różnił się od sąsiadującego z nim lasu), z czym był pewien problem (konieczne uzgodnienia). Wyremontowano mury, pomnik, obramowania grobów, wykonano fundamenty ze stalowymi uchwytami pod krzyże, zamontowano kilka krzyży drewnianych wykonanych wcześniej na wzór starych przez Dariusza Mielczarka. Na nowych fundamentach postawiono wówczas część krzyży z czasów Jurkoviča, wymienionych później na nowe. Trzy z nich – jako ślad pierwotnego urządzenia cmentarza - stoją tam do dziś.
https://images89.fotosik.pl/455/b5a0976379396e3fmed.jpg
https://images92.fotosik.pl/455/94138ae85cc9e695med.jpg
Tabliczki nagrobne są z tworzywa sztucznego, a więc inne niż pierwotnie.
  • Nowe emaliowane szaro-czarne tabliczki zostały chyba po raz pierwszy użyte na Zuckerhut. Miały jednak pewne wady i zostały zastąpione podczas kolejnego remontu kilka lat temu.
Pobyt zakończył się uroczystą mszą w kościele (cerkiew św. św. Kosmy i Damiana) w Krempnej. Uczestnicy wspominali też, że w trakcie prac odwiedzili ich dawni robotnicy przymusowi, pracujący w czasie II wojny w gospodarstwach w Karyntii.
27 lipca ekipa odjechała, zatrzymując się jeszcze na jeden dzień w Krakowie i zwiedzając także obóz Auschwitz-Birkenau.
Przez rok na cmentarzu i wokół niego intensywnie pracowali społecznicy. Usunięto pnie drzew, starą darń, posiano trawę , zasadzono rośliny. Wykonano też z drewna dostarczonego przez gminę brakujące drewniane krzyże nagrobne.

Uroczystości odbyły się w niedzielę 28 lipca 1991 roku.
https://images91.fotosik.pl/454/a4d373c79c647464med.jpg
Gości zagranicznych i z Polski było wielu. Oczywiście największą uwagę przyciągał ówczesny deputowany ÖVP do izby wyższej parlamentu austriackiego dr Vinzenz Lichtenstein (1950-2008), syn ks. Heinricha Liechtensteina i arcyks. Elisabeth Habsburg, najmłodszej córki cesarza Karola I. Oprócz niego przemówienia mieli m.in. dr Herwig Brandstetter w imieniu komitetu odbudowy i szef Austriackiego Czarnego Krzyża w Styrii Peter Rieser (obecnie jest prezydentem Austriackiego Czarnego Krzyża) oraz dr Hugo Müller (1935-1999) – postać w pierwszych kilkunastu latach aktywności ÖSK w Polsce pierwszoplanowa.
Częścią uroczystości była też msza ekumeniczna odprawiona m.in. przez duchownego prawosławnego.
Były też orkiestry wojskowe z Austrii i Polski. Oprócz hymnów współczesnych odegrano także Kaiserhymne, wówczas raczej w Polsce nie wykonywany. Miał być też hymn carskiej Rosji, ale wskutek interwencji dyplomaty radzieckiego do tego nie doszło.

W czasie dyskusji nad zakresem remontu zrezygnowano z planów zamontowania na pomniku miedzianego wieńca z liści dębowych. Barierą były wysokie koszty, obawiano się też złomiarzy.
Inspiracją powrotu do pomysłu był artykuł, jaki opublikował w czasopiśmie „Architektura & Urbanizmus” w 1996 prof. Matúš Dulla, który zwrócił uwagę, że odnowiony w tej formie pomnik wygląda nienaturalnie.
Sprawą zajął się jeden z organizatorów remontu w 1990 roku inż. Felix Grünwald. W 1997 w szkole zawodowej dla stolarzy w styryjskim Fürstenfeld przygotowano formę do wytłaczania liści. Nie było jednak wystarczających funduszy na wykonanie wieńca z metalu.
Felix Grünwald, który jako oficer armii austriackiej pod koniec lat 90. służył w siłach pokojowych ONZ na Wzgórzach Golan, znalazł odpowiednią firmę w Damaszku. Zleceniodawcą była styryjska struktura Austriackiego Czarnego Krzyża. Dzięki kontaktom nawiązanym w UNDOF na wiosnę 2001 ciężki ładunek został umieszczony w polskim samolocie wojskowym i w ten sposób trafił do Warszawy, skąd przewieziono go do Kotani, do państwa Mielczarków.
Pod koniec lipca przyjechali tam z Grazu trzej podoficerowie w stanie spoczynku, którzy wcześniej uczestniczyli już w akcjach w Krempnej, Grabiu i Sieklówce. Wśród nich był Vzlt. i. R. Franz Urschler, komendant grupy żołnierzy w czasie remontu w 1990 roku.
W warsztacie p. Andrzeja Ciomci wieniec został odrdzewiony, zagruntowany i pomalowany farbą imitująca brąz, po czym austriacko-polski zespół zamontował go na pomniku.
https://www.fotosik.pl/zdjecie/4dba3b1ff99745b5
Torus nie jest w całości pokryty metalowymi liśćmi – w dolnej części wieniec spięto stalowymi, ozdobnymi obejmami. Jego stan po blisko 20 latach nie jest najlepszy. Farba schodzi, pojawia się rdza.
https://images92.fotosik.pl/455/06218efd2afa1f95med.jpg

Należy pamiętać, że wieniec w takiej postaci nigdy wcześniej nie istniał. Trudno zresztą sobie wyobrazić, by w czasach gospodarki wojennej, konfiskaty kościelnych dzwonów i blachy z dachów pozwolono sobie na taką ekstrawagancję.
Ze względu na koszty w wielu przypadkach projekty cmentarzy były upraszczane, a część zamiarów zarzucono.
  • Metali kolorowych używano niewiele. Z wykazu darczyńców wiadomo, że 200 kg mosiądzu przekazała cukrownia z Ołomuńca. Jest też taki podejrzany zapis - firma Mährisch Kunsgewerbliche Metallindustrie VULKANIA z Prossnitz (Prostějov) darowała wieniec z brązu (relief). Zachowała się jednak korespondencja w tej sprawie z lipca 1916 roku - wartość daru wynosiła 150 koron, a wieniec wysłano pocztą.
    Oddział Grobów Wojennych otrzymał sporo blachy ocynkowanej i cynkowej. I tak Eisenwerk Karlshütte z Frydka dał 4 tony blachy ocynkowanej, Dr. Lowitsch & Co. Zinkhütte und Bergwerks z Trzebini - 1,5 tony blachy cynkowej, Zinkwalzwerk Dziedzice - 2 tony blachy cynkowej, Zinkwalzwerke AG z Oderfurt - również 2 tony blachy cynkowej. Natomiast firma Röhrenwalzwerk Albert Hahn z Oderberg przekazała 15 ton blachy stalowej.
    Blachy używano m.in. na pokrycie krzyży wielkich i małych, wykonanie tablic na cmentarzu 46 Konieczna-Beskidek, tabliczek z numerami i różnych innych detali. Ale rozrzutności nie było. Dzisiaj przy remontach cmentarzy często powstaje dylemat – dodawać elementy niezbędne z punktu widzenia trwałości remontu, czy nie. W Długim krzyże mają teraz wykończenie z blachy. My podczas remontu na Wirchnem zastąpiliśmy pokryte blachą krzyże z lat 90. krzyżami w całości drewnianymi. Daliśmy im jakiś czas, a w tym roku dołożyliśmy paski blachy o minimalnej wielkości.
    https://images90.fotosik.pl/455/7a932f382ab08917med.jpg
    Użyliśmy też metalowych nakładek na pionowe elementy krzyży (Zdynia, Lipna) i słupki ogrodzenia (Wirchne, Lipna).
W dziele Die westgalizische Heldengräber… zamieszczono zdjęcie (jest w pierwszym poście), na którym widać wieniec nieco jaśniejszy niż kamienne filary pomnika. Relief może trochę niewyraźny, ale jest.
https://images92.fotosik.pl/455/92f0d72ff759d2a2med.jpg
W tekście wspomina się zresztą o wieńcu z liści.
Więcej szczegółów jest na fotografii ze zbioru dokumentów Dušana Jurkoviča w archiwum w Bratysławie - dwóch ludzi stoi na rusztowaniu z narzędziami w rękach. Torus częściowo pokryty jest już liśćmi, a reszta powierzchni przygotowana do dalszej pracy. Kształt liści odciskano przy pomocy formy w świeżej zaprawie. Układały się w nieco inny wzór niż na projekcie Jurkoviča.
https://images92.fotosik.pl/455/8d08a71292461310med.jpg

Przed kilkoma miesiącami p. Wojciech Wesołkin opublikował na FB bardzo ciekawą fotografię z okresu międzywojennego - grupa żołnierzy Straży Granicznej na nartach przed cmentarzem na Łokciu, w tle widać jeden z wielkich krzyży w całości, drugiego tylko mały fragment, a między głowami wojskowych - gładki torus.
https://www.facebook.com/photo?fbid=156 ... 0845836512

Prawdopodobnie świeża zaprawa musiała nie związać ze starszą warstwą, a mrozy i deszcze dość szybko zniszczyły wieniec. Ale nie można wykluczyć, że była jakaś inna przyczyna jego zniknięcia, nawet niewytłumaczalna, bo Łokieć to tajemnicze miejsce…

W „Magurach” z roku 2008 przekazywaną w rodzinie opowieść opublikowali Tatiana i Grzegorz Bowanko (Krótki tekst o krempskim wykopalisku):
„…w czasie I wojny światowej Łolijanocy – włoscy niewolnicy wojskowi – wybudowali w Krempnej na górce Łokieć, po łemkowsku Wokot, z kamienia dosyć duży i piękny austriacki cmentarz wojskowy. (…) A ponieważ w czasie budowy tego cmentarza szczyt tej górki trzeba było wyrównać (…) to do równania placu pod budowę użyto dynamitu. I po którymś kolejnym wybuchu oderwała się większa skała, a pod nią w dosyć wielkiej szczelinie był nieżywy, bardzo dobrze zachowany wielki gad – jaszczur.
Tego jaszczura, jak nam mama opowiadała, ona wozem wyścielonym sianem zawiozła pod wojskową ochroną na stację kolejową do Jasła – bo wtedy prawie wszystkich zdrowych mężczyzn w wieku poborowym powołano do austriackiego wojska na wojnę. (…) jaszczur był długi na cały wóz . Miał głowę, cztery krótkie nogi z grubymi pazurami, dosyć duży ogon, pod który wóz trzeba było przedłużyć, żeby go w czasie transportu nie uszkodzić. Jego ogon wraz z całym korpusem był pokryty twardymi łuskami i skorupami.”

Awatar użytkownika
DAR
Posty: 278
Rejestracja: 02 cze 2018, 23:05
Kontakt:

Re: O pewnym wieńcu uroczym - cmentarz nr. 6 Krempna

Post autor: DAR » 22 gru 2020, 00:21

Czyli w lutym 2001 roku miałem praktycznie ostatnią szansę zobaczenia wieńca bez liści :)
scan 1m.jpg
scan 3m.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
"Dobre od złego jeden krok dzieli - mówi przysłowie
Więc chyba i złe od dobrego?"

Aleksander Sołżenicyn Archipelag Gułag

Incubus
Posty: 100
Rejestracja: 05 cze 2018, 13:05

Re: O pewnym wieńcu uroczym - cmentarz nr. 6 Krempna

Post autor: Incubus » 22 gru 2020, 21:39

Wygląda mi na to, że ów pozbawiony liści dębu torus, to ni mniej ni więcej, obdarty ze skóry tenże jaszczur, który się pięknie w okrąg złożyć dał. Pytanie, gdzie łapy z pazurami?
Piękna opowieść, KG.
Przy okazji, ktoś zajmie jakieś stanowisko ws. wspomnianego przeze mnie parę postów wcześniej remontu w Borzęcinie?

Incubus
Posty: 100
Rejestracja: 05 cze 2018, 13:05

Re: O pewnym wieńcu uroczym - cmentarz nr. 6 Krempna

Post autor: Incubus » 22 gru 2020, 21:55

Zdaje się, że nie w tym wątku pisałem o Borzęcinie. Hospody pomyłuj...

johan1968
Posty: 107
Rejestracja: 03 cze 2018, 18:07
Lokalizacja: Kraków/Krzeszowice

Re: O pewnym wieńcu uroczym - cmentarz nr. 6 Krempna

Post autor: johan1968 » 23 gru 2020, 19:29

Incubus pisze:
22 gru 2020, 21:55
Zdaje się, że nie w tym wątku pisałem o Borzęcinie. Hospody pomyłuj...
Ano, nie w tym :) . Czy Incubus-Szanowny przypomniał sobie, odnalazł wątek ?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości