Przepustowość linii kolejowych

Państwowe i prywatne linie kolejowe, tabor, dworce...
Krebsrot
Posty: 35
Rejestracja: 24 maja 2018, 22:11

Przepustowość linii kolejowych

Post autor: Krebsrot » 30 lis 2020, 08:12

Na załączonych do OULK mapach austro-węgierskiej sieci kolejowej, obok danych określających ich przepustowość na 100, 70 i 50 par pociągów stuosiowych dziennie, można znaleźć również zapisy takie jak 5/36 i 24/90 dotyczące linii o mniejszym znaczeniu wojskowym oraz wąskotorowych. Czy Koledzy wiedzą może jak należy czytać powyższe zapisy? Za wszelką pomoc będę wdzięczny.

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 870
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: Przepustowość linii kolejowych

Post autor: Trotta » 30 lis 2020, 08:57

1) Im bardziej wślepiam się w ten schemat (Beilage 3 do OULK I), tym bardziej mam wątpliwości. Czy tam - co do ciężkich pociągów - nie mamy przypadkiem podziału na stuosiowe, siedemdziesięcioosiowe, pięćdziesięcioosiowe (czarne, niebieskie, czerwone)? Ja bym to widział tak, że kolor oznacza "ośność", a liczba przy danej linii - pary pociągów, np. Jasło-Zagórz: 30 par pociągów 50-osiowych;
2) a jeśli tak - to czy przy liniach o mniejszym znaczeniu oraz wąskotorowych nie ma informacji o: liczbie par pociągów/maksymalnej ilości osi w pociągu?

Ale to trochę zgadywanka. Mapa ma legendę kiepską, przynajmniej jak dla nas, współczesnych.
Die Gott als Slav und Magyaren schuf, Sie streiten um Worte nicht hämisch,
Sie folgen, ob deutsch auch der Feldherrnruf, Denn: Vorwärts! ist ungrisch und böhmisch [Grillparzer]

Krebsrot
Posty: 35
Rejestracja: 24 maja 2018, 22:11

Re: Przepustowość linii kolejowych

Post autor: Krebsrot » 30 lis 2020, 09:09

1) W przypadku pociągów ciężkich jest tak jak mówisz, wyżej jest błąd z mojej strony.
2) Rzeczywiście może tak być. Trzeba by to jeszcze zweryfikować, o ile się orientuję na linii do Takcsany (nominalna przepustowość 13/36) nie zestawiano pociągów trzydziestosześcioosiowych, tylko nieco krótsze.
Zgadzam się, że legenda jest co najmniej mało przyjazna.

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 870
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: Przepustowość linii kolejowych

Post autor: Trotta » 30 lis 2020, 09:18

No cóż, nominalna przepustowość... Może pokojowe dane były podkolorowane, może dotyczyły letniego sezonu, lokomotyw niezajechanych, węgla o odpowiedniej kaloryczności, wagonów nieprzeciążonych, torów utrzymywanych w należytym stanie. W dodatku mogło nie być pod ręką dostatecznej ilości wagonów, nie mówiąc już o tym, że mogło braknąć dostatecznie sprawnych lokomotyw, aby zapewnić nominalne obłożenie na wszystkich liniach.

Jakaś dyrekcja kolejowa mogła np. wykazać (liczby zmyślam) możliwość zapewnienia na pięciu swoich liniach po dwadzieścia par pociągów pięćdziesięcioosiowych (5 linii x 20 par x 50 osi). Bo każda linia miała przepustowość 20 x 50. Ale parowozów, zdolnych uciągnąć pociągi pięćdziesięcioosiowe mogło być pod ręką np. na 40 par pociągów. Czyli na dwie linie; na pozostałych trzeba było "szyć" parowozami słabszymi i zestawiać składy poniżej nominalnego maksimum osiowego.
Die Gott als Slav und Magyaren schuf, Sie streiten um Worte nicht hämisch,
Sie folgen, ob deutsch auch der Feldherrnruf, Denn: Vorwärts! ist ungrisch und böhmisch [Grillparzer]

Krebsrot
Posty: 35
Rejestracja: 24 maja 2018, 22:11

Re: Przepustowość linii kolejowych

Post autor: Krebsrot » 30 lis 2020, 09:29

W Austro-Węgrzech rzeczywiście brakowało parowozów górskich i masowo wykorzystywano słabsze lokomotywy. To się przekładało na maksymalną prędkość składów na liniach mobilizacyjnych - dostosowywano ją do najbardziej zużytych maszyn, przez co spadała nawet do kilkunastu kilometrów na godzinę.
Jakość węgla to dobry trop. Bardzo dziękuję.

tmach
Posty: 13
Rejestracja: 18 cze 2018, 22:08
Lokalizacja: Jasło

Re: Przepustowość linii kolejowych

Post autor: tmach » 01 gru 2020, 10:48

Trotta pisze:
30 lis 2020, 09:18
No cóż, nominalna przepustowość... Może pokojowe dane były podkolorowane,
Z tą przepustowością jest ogólnie ciekawa sprawa, wymagająca zagłębienia się w temacie. "Dane pokojowe" były nie tyle podkolorowane, co bardzo szybko dezaktualizujące się w warunkach wojennych, chociażby ze względu na zniszczenia wojenne. Np. na Pierwszej Węgiersko-Galicyjskiej Kolei Żelaznej, na jej północnym odcinku (Przemyśl - Łupków) po zniszczeniach wojennych na niektórych odcinkach odbudowano (a i to z trudem) tylko jeden tor, co wywróciło do góry wszystkie założenia i wyliczenia przepustowościowe. Efekt był taki, że jesienią 1914 dla odblokowania węzła zagórskiego (pociągi z rannymi w jedną stronę, zaopatrzenie dla twierdzy Przemyśl w drugą) po odcinkach dwutorowych prowadzono ruch równoległy, tj. lewym i prawym torem w jedną stronę - rzecz w "normalnych" warunkach nie do pomyślenia.

I jeszcze jedna przepustościowa ciekawostka - w tym samym okresie na zapychającym się jednotorowym odcinku Stróże - Zagórz, dla zwiększenia możliwości krzyżowań pociągów powstało 6 albo 7 (nie pamiętam teraz, piszę z głowy) prowizorycznych mijanek. Ślady większości są do dziś doskonale czytelne w terenie.

Awatar użytkownika
DAR
Posty: 278
Rejestracja: 02 cze 2018, 23:05
Kontakt:

Re: Przepustowość linii kolejowych

Post autor: DAR » 01 gru 2020, 23:46

tmach pisze:
01 gru 2020, 10:48
po odcinkach dwutorowych prowadzono ruch równoległy, tj. lewym i prawym torem w jedną stronę
A na odcinkach jednotorowych nie mogli puszczać każdego pociągu po jednej szynie? Wiadomo przecież, że w warunkach bojowych kąt prosty dochodzi do 100 stopni. 8-)
"Dobre od złego jeden krok dzieli - mówi przysłowie
Więc chyba i złe od dobrego?"

Aleksander Sołżenicyn Archipelag Gułag

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość